Menu

fotografia i podróże- małe i duże

fotografia i podróże, czyli to, co lubię najbardziej:

Tropea. Włochy.

edi-125

Kilka marcowych dni spędziłam z rodzinką w Kalabrii a dokładnie w Tropeii. Był to pierwszy zagraniczny wypad z moją 10 miesięczną córką, mieliśmy więc sporo obaw, zwłaszcza o to jak zniesie lot. Na szczęście obyło się bez płaczów, wieczorny lot był strzałem w dziesiątkę.

Na lotnisku wszystko małą fascynowało, trochę marudziła tylko, gdy trzeba było się ubrać w kombinezon i przetransportować autobusem do samolotu. 10 minut oczekiwania aż wreszcie ruszy, gdy staliśmy w ścisku było ponad jej cierpliwość. Potem już tylko lepiej, nawet nie zauważyła kiedy zapięłam pasy i samolot wystartował, była zajęta oglądaniem wszystkiego, co znajdowało się w zasięgu jej rączek. Gdy można już było wstać, przesiadłyśmy się na rząd wolnych foteli, gdzie mogłam bez skrępowania przystawić dziecko do piersi i tak przespała resztę lotu. Nie powiem, że było mi wygodnie trzymać 2,5 h przytulnie dziecko na kolanach, ale bałam się położyć ją obok, zawsze mogą zdarzyć się turbulencje, więc w objęciach bezpieczniej. Lot był spokojny, gdy wylądowaliśmy ubrałem córcię w kombinezon, tak, że nawet się nie obudziła. Później przełożyłam ją do spacerówki i autobusem pojechaliśmy do hotelu.

Z racji późnej godziny przenocowaliśmy w Lamezja Terme a dopiero na drugi dzień pojechaliśmy pociągiem do Tropeii. Trasa wiodła wzdłuż malowniczej linii brzegowej.

A taki piękny widok zastaliśmy z hotelowego tarasu:

Hotel a raczej apartament zarezerwowaliśmy przez Booking.com, choć w tym przypadku nazwa Hotel*** była myląca. Wg mnie obiekt ten nie spełnia standardów hotelu, nie ma windy ani nawet podjazdów dla wózków, a żeby dostać się do pokoi lub restauracji, trzeba pokonać dziesiątki zewnętrznych schodów, to w górę to kilka w dół, co może być poważnym problemem dla osób starszych lub matek z małymi dziećmi. Restauracja jest na zewnątrz, pod namiotem, jedzenie raz lepsze, raz gorsze np. zimna jajecznica. Same apartamenty duże i wygodne, a widoki piękne.

Po takich prywatnych schodkach można było zejść prawie nad samą plażę (jeszcze tylko przez ulicę)

A to już widok z dołu na starówkę wybudowana na klifach, wejście po schodkach. Oczywiście prowadza tez tam normalne drogi tylko na około.

blox3

 

 

 

 

 

© fotografia i podróże- małe i duże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci