Menu

fotografia i podróże- małe i duże

fotografia i podróże, czyli to, co lubię najbardziej:

Czarnogóra

edi-125

Internet zadziałał, mogę więc coś napisac na blogu:)

Po przejechaniu 1900 km znaleźliśmy się w Czarnogórze w miejscowości Petrovac na Moriu. Popijam lokalne wino na balkonie z częściowym widokiem na morze a częściowym na budowę ogromnego hotelu:) Właściciel pensjonatu Andric (w którym się zatrzymaliśmy) opowiedział, że wszyscy mieszkańcy miasta podpisali się pod petycją o zaprzestaniu budowy, ale nic z tego.

widok z hotelu

Przyjechaliśmy wczoraj ok. 15:30, po 5 godzinnej drodze przez Bośniackie i Serbskie góry ( w Bośni i Hercegowinie jest podział na terytoria należące do Federacji Bośni i Republiki Serbskiej). Droga była pusta, mijaliśmy niewiele zabudowań, wiła się między górami i terenami upraw:

Bośnia i Hercegowina

Tu już jesteśmy na granicy z Czarnogórą, widok w jedną i drugą stronę. Musieliśmy trochę poczekac, bo wjeżdżał autokar i dwa samochody. Strażnik na nasze "dober dan" odpowiedział "dzień dobry":)

Czarnogóra

Dojechaliśmy do Boki Kotorskiej i przez chwilę zastanawialiśmy się, czy skorzystac z przeprawy promowej (co skraca drogę), czy pojechac malowniczą trasą na około. Wybraliśmy to drugie. Objechanie Boki zajęło ok. godzinę.

Minęliśmy Kotor, nastęnie Budvę i około 15:30 dotarliśmy do miejscowości Petrowac. Kwaterę (pokój z mini aneksem kuchennym i łazienką za niewygórowaną cenę 25 EUR/doba) upatrzyliśmy już wcześniej na Booking.com i zapisaliśmy jej adres: Ulica 49. Tak jak się spodziewałam, znalezienie tego adresu w labiryncie uliczek bez nazw na budynkach nie było łatwe.

male20150515_132313__jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po 30 minutach błądzenia, dzięki pomocy miejscowych udało się nam dotrzec na miejsce. Zostawiliśmy bagaże i udaliśmy się na obiad przy plaży miejskiej:

Mam wrażenie, że woda nie jest tu tak czysta jak w Chorwacji, pływa w niej jakiś syf (widoczny na zdjęciu poniżej):

maleDSC03243_

maleDSC03236_

maleDSC03231_

Za wzgórzem jest jeszcze jedna, mniejsza plaża. Żeby do niej dotrzec należy iśc ulicą przy budowie hotelu, minąc boisko,szkołę, policję i jeszcze zadrzewiony kawałek przy górce, cały czas jest droga asfaltowa.

maleDSC03148__2Dziś były spore fale, więc z pływania nici.

0DSC03169__male

Z każdą chwilą fale były coraz większe, gdy miały już ze 3 metry wywieszono czerwoną flagę.

maleDSC03223__6

 Można też przejśc kolejne, zadrzewione wzgórze i dojśc do bardzo dużej plaży za miastem. Prowadzi do niej betonowa ścieżka pod górę, z początku szliśmy pewnie, minęliśmy turystów z Francji, zatrzymaliśmy się na ławeczkach by napic się wody. Po 20 minutach usłyszeliśmy szelest w krzakach i zobaczyliśmy szybko wijącą się w naszą stronę żmiję (może to był wąż, nie znam się) strasznie się zlękłam, bo była tuż koło nas, ale na szczęście zawróciła. Dalej szliśmy gęsiego, środkiem drogi, cały czas nasłuchując.

male20150515_111504__

Plaża z góry wyglądała imponująco, ale gdy na nią zeszliśmy nie mieliśmy ochoty tam zostac. Pusta, kamienista i nieco zaśmiecona, duże fale uniemożliwiające pływanie (przynajmniej takim super pływakom jak ja:) Słychac było ropuchy w kanale ściekowym i szczekające psy gdzieś wśród domów. Myślę, że w sezonie to miejsce robi lepsze wrażenie, teraz postanowiliśmy wracac z powrotem, tym razem spotkaliśmy tylko dwie zielone jaszczurki:)

 Dziś niedziela, czwarty dzień pobytu w Czarnogórze.

Wybraliśmy się na zwiedzanie okolicznych miast. Mieliśmy z tym czakac na pogorszenie się pogody, które zapowiadano na weekend, ochłodzenie jednak nie nadeszło, mimo to wyruszyliśmy. Najpierw podjechaliśmy do Świętego Stefana (Svieti Stefan), po drodze do Budvy:

maleDSC03287_

maleDSC03249_

Wyspa została wydzierżawiona na 99 lat arabskiej grupie hotelowej. Wstęp na wyspę jest płatny i to nie mało (podobno 20 EUR/ osoba), nawet nie pytaliśmy przy bramce, bo zadowoliliśmy się spacerem po okolicy, z której rozpościerały się piękne widoki.

maleDSC03252_Plaża hotelowa a la James Bond:)

maleDSC03255_

0DSC03259__male

0DSC03264__male

Ogród oliwny.

0DSC03281__male

Kolejnym punktem dnia była Budva. Jako pierwsza rzuca się w oczy długa i szeroka plaża, mnóstwo hoteli i duży port z luksusowymi jachtami, za nim urokliwe stare miasto, otoczone murami.

maleDSC03304_

maleDSC03289_

maleDSC03293__

maleDSC03290_

 A na koniec Kotor. Chcieliśmy wejśc na mury twierdzy górujące ponad miastem. W oczekiwaniu aż minie największy upał zjedliśmy sevapcici w restauracji FK "Bokelj", która wyglądała, jakby czas się tu zatrzymał lata temu (jedzenie bardzo dobre- polecam).

maleDSC03312__

maleDSC03313_

Później odpoczywaliśmy w zacienionym miejscu nad wodą i ok. 16:00 udaliśmy się na starówkę.

maleDSC03320_Na zdjęciu u góry widoczna jest główna brama do starego miasta (Morska Vrata) a powyżej widac twierdzę na szczycie.

maleDSC03333__1Uliczki starego miasta pełne galerii, sklepików i restauracji, mieści się tam wiele placyków, kościołów i cerkwi.

maleDSC03326__W labiryncie uliczek znaleźliśmy wejście na mury twierdzy (są dwa wejścia) wstęp 3 EUR/osoba. Pierwsze widoki:

maleDSC03334__4

Z moją kondycją nie było dziś najlepiej, szczerze mówiąc nie wierzyłam, że dam radę wspiąc się po tych setkach schodów, jednak z wieloma przystankami udało się. Tu widok na półmetku, przy cerkwi Gospe od Zdravlja:

maleDSC03344_2A tu już widok z samej góry:

maleDSC03352__4

0DSC03356__male

0DSC03364__make

 Kolejne dni upłynęły nam na lenistwie:

maleDSC03424__

male20150515_143256_1

male20150515_142315__1

Spacery po okolicy:

Kierujemy się w stronę wzgórza za ruinami twierdzy, deptak zakręca w lewo a my wchodzimy w uliczkę, która prowadzi lekko pod górkę (obok hotelu), napotykamy drewniany znak informujący, że to droga do Reżewini:

maleDSC03145__

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Idziemy dalej delektując się widokami:

Czarnogóra Petrowac

Dochodzimy do wykutego w skale tunelu, na początku nie byłam pewna, czy iśc dalej, ale w końcu poszłam (w tunelu świeciła się nawet jakaś żarówka)

Czarnogóra Petrowac

 Po wyjściu widzimy urokliwą, jednak trudno dostępna plażę i kolejny tunel

maleDSC03404__

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W pewnym momencie niemiła niespodzianka, dalsza droga została zagrodzona, wychodzimy więc na światło dzienne

tunel w Czarnogórze

I już mamy odpowiedź, co stało się z tunelem: stanął mu na drodze hotel, a dokładnie pustostan, wokół którego coś się dzieje, ale nie do końca wiadomo co. Kilka koparek i wywrotek przerzucało gruz/ skały z jednego miejsca na drugie. Huk niesamowity, nie wiadomo, czy można tam przejśc, czy nie, zakazu wstępu jenak nie było

budowa hotelu, Czrnogóra

Przeszliśmy na drugą stronę tego "placu budowy", całkiem zachęcająco prezentowała się plaża

 maleDSC03409__1

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do Reżewini trzeba by jeszcze wejśc na wzgórze ale nie było żadnego drogowskazu ani widocznej drogi. Zaczęły natomiast nadciągac burzowe chmury, dlatego zaczęliśmy wracac. Tu chwilę przed burzą:

 21.05.2015: Pierwszy dzień powrotu.

Czaka nas dłuuuuga droga do domu. Postanowiliśmy wracac przez Czarnogórę, Bośnię i Hercegowinę, Chorwację, Węgry i Słowację. Jest to droga krótsza ale nie szybsza z powodu małej ilości autostrad. O 8:20 kierujemy się na Bar, następnie skręcamy w prawo by dojechac do tunelu w stronę Podgoricy:

1DSC03430_

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1DSC03431_2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trasa jest niezwykle widokowa, droga póki co całkiem dobra:

1DSC03440__

 Przy pięknym jeziorze Skadarsko miejscowi oferują wypożyczenie łódki, niestety nie mamy na to czasu, trzeba wracac

1DSC03443_

Okolice Podgoricy

1DSC03447__

Co chwilę są ograniczenia prędkości do 40 km/h i niestety dużo patroli, jedziemy więc powoli

1DSC03451_

1DSC03455_1DSC03458__1DSC03462__1DSC03474_

Pivsko Jezero i zapora na rzece Pivie (druga co do wysokości zapora w Europie, ma 220 m)

1DSC03479__1DSC03483_

Co chwila przejeżdżamy przez wykute w skałach tunele. Poniżej wklejam linki do filmików, które nagrałam w czasie jazdy:

 https://youtu.be/XuaSidiT7EA

https://youtu.be/cqsox6wg5eg

 

1DSC03477__

Po przejechaniu granicy droga znacznie się pogorszyła, naszym oczom ukazał się znak ograniczenia prędkości do 10 km/h, przez ok. 15 km w ogóle nie było asfaltu i cały czas zakręty. Do Sarajeva dojechaliśmy dopiero po 6 godzinach jazdy, to znacznie dłużej niż zakładaliśmy, dlatego zrezygnowaliśmy ze zwiedzania.

1DSC03486__1DSC03487__1DSC03488__

O 21:00 mieliśmy około 70 km do Budapesztu i byliśmy już na prawdę zmęczeni, zbliżaliśmy się do miejscowości Dunaujvaros gdzie chcieliśmy zanocowac. Niestety w hotelu wszystkie pokoje były zajęte a na szukanie kwatery prywatnej było już za późno, straciliśmy godzinę czasu a w rezultacie i tak pojechaliśmy do Budapesztu.  Nocowaliśmy w Hotelu Berlin (nie tanim, bo za pokój płaciliśmy 65 EUR) ale nie mieliśmy siły dłużej szukac. Na drugi dzień po śniadaniu poszliśmy na spacer po Budapeszcie. Temperatura 15 stopni i deszczyk.

1DSC03491__

Droga przez Słowację:

1DSC03495__1DSC03499__

1DSC03507__

A tu już w Polsce:

1DSC03509__

Do domu dojechaliśmy szczęśliwie o 22:30

 

 

© fotografia i podróże- małe i duże
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci